piątek, 7 grudnia 2012

23.

Nic się więcej nie działo. Porywacz dał rodzinie spokój. Grupa przyjaciół skończyła szczęśliwie gimnazjum. Claire pod koniec trzeciej klasy gimnazjum zaczęła chodzić z Łukaszem. Pasowali do siebie i we wszystkim się dogadywali. Rzadko zdarzały im się kłótnie. Michał przeprosił Zuzię za wszystko... Wrócili do siebie. Wszyscy byli szczęśliwi, a co najważniejsze bezpieczni. Nie spodziewali się, że ich kolejne lata życia będą ze sobą połączone. Najważniejsza dla nich była teraźniejszość, która była wspaniała...
______________________
Heej... Wiem, obiecałam, że nie skoncze pisać ,,The Susanne Story" ... Niestety, siła wyższa... Z każdym dniem miałam coraz mniej weny. Mój dar pisarski ze mnie uleciał. Jeżeli zacznę pisać kolejną książke, to obiecuję wam, że się o niej dowiecie, a jak na razie musze odpocząć, ogarnąć życie... Więc do kolejnego blogspota, moi kochani Zuzofani. ;) ; 3

czwartek, 29 listopada 2012

22.

Niedziela. Zuzia wstała z łóżka i spojrzała przez okno. Było słonecznie. Przyciągnęła do łóżka laptop. Włączyła facebook'a. Napisał do niej Michał. Zaprosił do siebie na wieczór filmów. Oznajmił, że będzie Łukasz oraz Kornela i żeby zabrała Patryka z Claire. Zgodziła się. Mają do niego przyjść o szesnastej. Dziewczyna zatrzasnęła komputer i ruszyła do łazienki. Umyła się i ogarnęła. Poszła do kuchni. Mama oglądała telewizję w salonie...
Po dwóch godzinach siedzenia w swoim pokoju przy muzyce Zuza wyszła z domu i zadzwoniła do Cler.
Umówili się przy ratuszu. Po czasie Zuźka doszła na miejsce. Czekała ponad dziesięć minut, kiedy podeszło do niej rodzeństwo. Mieli sporo czasu, więc usiedli razem na ławce i rozmawiali. Śmiali się, jak zwykle... Nagle zza zakrętu wyszedł porywacz Patryka z synem.
-Gówniarze! Co wy sobie wyobrażacie!? - krzyknął na nich.
-Uspokój się koleś. Wychowaj swojego synalka,a wtedy pogadamy! - odpowiedział Patryk.
-Kurwa, spieprzaj od Marcina, bo znowu coś ci się stanie! A wtedy inaczej pogadam z twoim ojcem!
-Odpierdol się od mojego ojca! Sukinsyn z ciebie i tyle - powiedział, pociągnął dziewczyny za sobą i ruszyli razem do domu chłopaka.
-Co za debil! - krzyknęła oburzona Zuzanna.
-Nie powinieneś tak reagować Patryk! - wrzasnęła jego siostra.
-A co miałem twoim zdaniem zrobić? Stać bezczynnie? 
-A dobra, dajcie na luuz, idziemy do Michała, więc nie wkurwiajcie się na siebie - powiedziała Zuza.
Po piętnastu minutach stanęli przed drzwiami domku kolegi. Claire zapukała. Otworzył im przyjaciel.
Przywitali się, zaprosił ich do środka. Wszyscy rozgościli się w salonie. Zdenerwowany Patryk opowiedział o zdarzeniu sprzed chwili... Cała trójka - Michał, Kornela i Łukasz byli zszokowani. Kiedy emocje opadły, gospodarz przyniósł z kuchni przekąski, picie i kilka płyt. Wspólnie wybrali horror - ,,Gabinet". Po niecałych dziesięciu minutach seansu już wszyscy zapomnieli o porywaczu...
________________________________________
No to siema, siema! :)
Wcześniej napisałam, że zawieszam bloga i nadal to utrzymuję. Dzisiaj znalazłam dużo czasu, więc postanowiłam coś krótkiego wymyślić. Niestety zobaczyłam jak jest z moją weną źle. Przed dwie godziny napisałam trochę ponad pięć linijek. Mam zator artystyczny i nie będę nic na razie dodawać, bo nie chcę, żeby kolejne rozdziały były nijakie. Możecie lajkować, komentować i udostępniać mój fp https://www.facebook.com/pages/I-mimo-wszystko-by%C5%82e%C5%9B-najlepszym-b%C5%82%C4%99dem-mojego-%C5%BCycia/429096033824484 . Piszcie do mnie na gg 45137316 , albo pytajcie na asku www.ask.fm/FieryShyness .  :> Pozdrawiam i przesyłam buziaki! : 3

sobota, 24 listopada 2012

!

Cześć... :)
Chciałam ogłosić, że na razie blog jest zawieszony! W moim życiu wszystko się pieprzy, więc choćbym miała czas siąść przy laptopie, to każde napisane moje zdanie kolejnego rozdziału to jedna wielka tragedia. Mam nadzieję, że nie obrazicie się. Jeżeli moje uczucia jakoś się ogarną, a natchnienie powróci to dalej będę pisać ,,The Susanne Story". Bądźcie pewni, że tu wrócę, ale nie wiem kiedy... Możecie wchodzić dalej, komentować i rozsyłać blogi, bo statystyki trochę podupadają... Jeżeli chcecie ze mną popisać, usłyszeć moją opinię na dany temat, czy po prostu usłyszeć poradę zapraszam na moje gg 45167613, albo na www.ask.fm/FieryShyness :)Zachęcam do lajkowania fp - > https://www.facebook.com/pages/I-mimo-wszystko-by%C5%82e%C5%9B-najlepszym-b%C5%82%C4%99dem-mojego-%C5%BCycia/429096033824484?ref=ts&fref=ts  komentujcie, i udostępniajcie, będę wdzięczna! Pozdrawiam i przesyłam buziaki! Do zobaczenia tzn. do kolejnego rozdziału! :)

niedziela, 18 listopada 2012

21.

-Jejku! Co się stało?! - zapytała zaskoczona Kornela.
-Bo wiesz... Trochę źle, że napadliśmy na tego chłopaka, nawet bardzo źle... Bo przypomniało mi się, że on może być synem tego gościa Jerry'ego, no wiesz, tego który mnie porwał.
-Słucham?! Teraz mi to mówisz?! - krzyknęła rozwścieczona. Przestraszyła się, że teraz przez nią cała trójka jest zagrożona.
-No wiem. Co teraz zrobimy? - spytał.
-Wpadłam na pomysł... - szepnęła Zuza. - Twój tato był w mafii taak? Więc pewnie ma jakiś sprzęt, nie wiem GPS na przykład? Co za problem z nim pogadać?
-To nie jest takie głupie... Chodźcie, chyba jest w domu – rzucił i w trójkę wyszli szybko
z mieszkania dziewczyny.
Dotarli po czasie do domu Patryka.
-Tato! - krzyknął chłopak w progu.
-Jestem w kuchni, jak coś chcesz – odpowiedział mężczyzna. Nastolatkowie wpadli do pomieszczenia gdzie siedział ojciec chłopaka.
-Cholera! Co się dzieje?! Coś się pali!? Czy co?! - wrzasnął pan Górski.
-Masz jeszcze jakiś sprzęt z Konina? GPS, nadajniki i tą całą resztę?
-No gdzieś to jest, ale po co ci to?
-No, bo wiesz... Dzisiaj mieliśmy małą sprzeczkę z takim gówniarzem, no i... Wydaję mi się, że to był syn tego porywacza.
-Znowu w coś się wkopałeś! I pociągnąłeś za sobą dziewczyny?
-Niech pan na niego nie krzyczy, bo to była moja wina, to ja się na chłopaka rzuciłam,
a Patryk i Zuzor mi tylko pomogli – przyznała Kornela.
-No już dobre, dobrze. Nie szukajmy winnego. Chodźcie ze mną do piwnicy, coś znajdziemy... Musicie być bezpieczni... - powiedział ojciec, odłożył gazetę, którą czytał i ruszył do przedpokoju, potem schodami na dół i otworzył drzwi do ciemnego pomieszczenia. Patryk włączył światło. Pełno tam było gratów, słoików i starych sprzętów. Mężczyzna wyciągnął z dna dość sporych rozmiarów karton. Zaczął w nim grzebać. Wytargał z niego jeszcze mniejszy pojemnik. Otworzył go. W środku były małe chipy i nadajniki.
-No to macie. Weście sobie po jednym, a ja w domu podłączę odbiornik. Umieśćcie je w jakimś niewidocznym miejscu, dziewczyny możecie wsadzić do jakiegoś łańcuszka czy bransoletki. A ty Patryk? Sygnet, który dostałeś od mamy... - rzekł pan Górski. - Nic więcej nie mogę zrobić. To powinno wystarczyć... Miejmy nadzieję, że nic wam się nie stanie.
-Dobrze, dziękujemy, to my już pójdziemy, późno się robi, rodzice będą się martwić – stwierdziła Kornela.
-Taak, taak, ona ma rację. Dziękujemy – potwierdziła Zuza.
-Chodźcie, odprowadzę was – szepnął Patryk.
Wspięli się po schodach na parter.
-Zuzia! Mogłabyś na minutkę? Musimy pogadać! - zawołała Claire.
-Poczekacie? - spytała towarzyszy.
-Jaasne, biegnij szybko – powiedziała jej przyjaciółka. Dziewczyna ruszyła do pokoju na górze.
-Taak, Cler? - spytała wchodząc do pokoju, gdzie siostra Patryka leżała na swoim łóżku.
-Mogłabyś siąść obok?
-Okeej, ale naprawdę szybko, bo mi się śpieszy...
-Bo wiesz, ten twój kolega... Ten z dzisiaj. Wiesz tam za garażami.
-Który? Michał czy Łukasz?
-No Łukasz... Bo nie mam się komu wygadać... Kiedy go poznałam od razu mi wpadł w oko, a nie wiem jak do niego trafić...
-To brat Korneli, więc może z nią pogadam?
-Naprawdę? Zrobiłabyś to dla mnie?
-Jaasne – powiedziała z uśmiechem.
-Ale wiesz... Uważaj żeby Patryk się nie dowiedział, bo będzie później się o mnie martwić, wiesz jaki on jest – poprosiła Claire.
-Hahaha, no dobrze, coś wymyślę, a jak na razie muszę iść. Paa – szepnęła Zuza i przytuliła się do koleżanki. Wybiegła szybko z pokoju i dołączyła do zniecierpliwionych przyjaciół. Dziewczyny pożegnały rodziców Patryka i wyszli. Chłopak odprowadził je do połowy drogi. Przytulili się i każdy ruszył w swoją stronę. Nastolatek w domu pomęczył się nad swoim sygnetem, ale w końcu umieścił w nim nadajnik. Dziewczyny nie miały większego problemu, wystarczyło go umieścić w łańcuszku, gdzie powinno znajdować się zdjęcie. Obie posiadały identyczne naszyjniki. Miały nadzieję, że to je uchroni przed zemstą porywacza.
________________________________________
Hej, heej! Kolejny rozdział, mam nadzieję, że się spodoba. Zachęcam do zaglądania, udzielania się 
i udostępniania bloga. Możecie pisać do mnie na gg - 45137316, albo na asku www.ask.fm/FieryShyness. :) Zachęcam do kliknięcia ,,Lubię to" na moim fanpagu na facebook'u. Tu macie link - > https://www.facebook.com/pages/I-mimo-wszystko-by%C5%82e%C5%9B-najlepszym-b%C5%82%C4%99dem-mojego-%C5%BCycia/429096033824484?ref=ts&fref=ts .
Pozdrawiam wiernych fanów i przesyłam gorące buziaki! : * : 3

sobota, 17 listopada 2012

FANPAGE. :)

Hej! Heej!
Dzisiaj zaczełam prowadzić fp na którym będą dodawane zdjęcia, opisy, stylówy i wpisy o nowych rozdziałach tutaj. : > Zapraszam i zachęcam do lajkowania oraz udostępniania gdzie się da. Tutaj macie link http://www.facebook.com/pages/I-mimo-wszystko-by%C5%82e%C5%9B-najlepszym-b%C5%82%C4%99dem-mojego-%C5%BCycia/429096033824484 . Tu dum tsssss... : )

20.

Rano postanowiła, że zrobi sobie do końca tygodnia wolne. Nie pójdzie do szkoły. Zasnęła. Przebudziła się dopiero o trzynastej. Zadzwoniła do Patryka. Wyciągnęła go i jego siostrę na spacer. Kornelie też zaprosiła. Umówili się na osiedlu. Zuza ogarnęła się i wyszła. Było wietrznie i zimno.
Dotarła na miejsce. Usiadła na ławce. Za chwilę przyszło rodzeństwo. Nagle usłyszała krzyki. Pobiegli w trójkę za garaże przy rampie, skąd dobiegał hałas. Michał rozdzielał Kornelię
z jakimś nieznajomym chłopakiem, a obok stał Łukasz...
-Co tu się kurwa dzieje!? - krzyknęła Zuzia i przybiegła.
-Ten debil wyzywał mnie, a teraz boi się oberwać... - powiedziała zdenerwowana dziewczyna. - Miałam już do was iść i spotkałam chłopaków... Gadaliśmy i nadszedł ten tępak! - krzyknęła i wyrwała się Michałowi. Od razu rzuciła się z pięściami, a za nią poszła Zuza. Postanowiła pomóc przyjaciółce. Dołączył się Patryk z siostrą. A dwóch pozostałych chłopaków starało się ich rozdzielić, ale nic jednak nie zdziałali. Nieznajomy był posiniaczony, a z wargi spływała mu krew. Pod okiem nastolatka widniało limo. Dziewczyny i brat odsunęli się od niego i dali mu czas do ucieczki. Nie chcieli zrobić mu czegoś gorszego.
-Do jasnej cholery! Co ten gówniarz sobie wyobraża!? Co mówił?! - krzyczał rozwścieczony Patryk.
-Wyzywał nas wszystkich... Patryk mam pytanie... Odpowiesz szczerze?
-No taak, słucham?
-Bo on powiedział, że... No, że jesteś... Gejem... To prawda? - szepnęła Kornelia.
-To ty im nie powiedziałeś?! - zapytał zdziwiony Łukasz.
-Nie i mógłbyś jak na razie zamknąć ryj? Nie powiedziałem wam, bo nie chciałem żeby nasze stosunki się zmieniły, a chłopcy wiedzą, bo myśleli, że podrywam Zuzię, więc musiałem im to wyznać... Przepraszam, ale nie mam pojęcia skąd ten małolat o tym wiedział...
-Przestań! Trzeba było nam to od razu powiedzieć! - krzyknęło Korni.
-Właśnie! - rzuciła Zuzanna.
-Ludzie! Bez spin, chodźcie się gdzieś przejść – zaproponowała Claire.
-Chętnie- odpowiedzieli. Ruszyli w stronę miasta. Michał i Łukasz przedstawili się Cler, a potem razem spędzili czas.
Zuzia poszła później do domu Patryka. Poprosił ją od razu o rozmowę w swoim pokoju. Zostawili siostrę w kuchni, a sami ruszyli na górę. Patryk zaczął zdenerwowany:
-Bo wiesz, tak coś sobie uświadomiłem...
-Co?
-Ten chłopak... Ten, który nas wyzywał... To chyba był syn tego, który mnie porwał... Kojarzę ich 
z Konina. Boję się, że Korni może mieć teraz lipę.
-Słucham?! Dopiero teraz mi to mówisz?! Chodź! Idziemy do niej! - wyleciała z sypialni,
a za nią przyjaciel. Ubrali się i szybko ruszyli do domu koleżanki. Wpadli do jej bloku, a potem do mieszkania. Powitali jej zaskoczonych rodziców i wbiegli do pokoju dziewczyny. Siedziała przy biurku.
-Kornela! - krzyknął Patryk. Chciał jej wszystko wytłumaczyć i zadbać o jej bezpieczeństwo. Nie darowałby, jakby się Korni coś stało przez niego...
_________________________________
No to hej, heej!
Wiem, że dawno nie dodawałam wpisów, przepraszam. Ogólnie miałam problemy sercowe, pokłóciłam się z przyjacielem, a do tego szkoła. Chociaż już jest ok. Mam nadzieję, że nadrobię to w weekend. A no i jeszcze jedno ogłoszenie parafialne. :D Mój ask to www.ask.fm/FieryShyness , więc nie piszcie na konta innych lasek o blogu. : > <osoba winna wie o co mi chodzi> . GG 45137316. Komentujcie, wpadajcie i udostępniajcie. < 3 Pozdrawiam gorąco! : *

sobota, 10 listopada 2012

19.

Siedzieli w salonie przez całą noc. Patryk opowiadał o porwaniu. Okazało się, że porywacz dorwał go w drodze do szkoły. Skoczył na niego od tyłu, zasłonił mu usta, później zakneblował
i wepchnął do bagażnika swojego samochodu. Wywiózł go do tej dziury, gdzie odnalazł ich pan Andrzej.
Wszyscy byli szczęśliwi, że chłopak się odnalazł. Nikt nie chciał iść spać. W końcu nadszedł świt. Posprzątali stół na którym było pełno szklanek i śmieci. Poszli do pokoi się zdrzemnąć. Nastolatek był szczęśliwy, że wrócił do domu...
Zuzia przebudziła się dopiero o dziesiątej. Zeszła na dół. Wszyscy siedzieli w jadalni. Jedli śniadanie. Dziewczyna przywitała się i usiadła. Zjadła kilka kromek chleba z dżemem, zgarnęła wszystkie swoje rzeczy i ogłosiła, że wraca już do domu. Kornela też musiała już iść. Obie wyszły na podwórko zalane ciepłym słońcem. Były w końcu spokojne o przyjaciela. Pożegnały się. Zuzanna wróciła do domu. Od razu rzuciła torbę na krzesło i poszła spać. Była strasznie zmęczona.
Obudziła się. Było dość późno. Dziewiętnasta. Podłączyła laptopa do ładowania i przyniosła do łóżka. Położyła go sobie na kolanach. Włączyła i weszła na facebook'a. Od razu napisał do niej Michał. Poprosił o spotkanie... Zuzia i tak nie miała co robić, więc zgodziła się. Chłopak miał po nią przyjść za godzinę, więc ruszyła do łazienki. Wzięła prysznic, wysuszyła włosy i ubrała się. Przekąsiła coś w kuchni. Ktoś już pukał do domu. Otworzyła. Był to oczywiście Michał. Przytulili się. Zuzia ubrała szybko buty i wyszli.
-Co ci się tak o mnie przypomniało? - zapytała Zuzanna.
-Słyszałem, że Patryk się odnalazł... To dobrze. Musimy pogadać...
-Ja nic nie muszę...
-Zuza, proszę cię. Chodzi o to, że nadal mi na tobie zależy. Tęsknię, ciągle mam nadzieję, że kiedyś ze sobą będziemy, że mi przebaczysz. Jeżeli nadal coś może z nas wyjść to mi to powiedz,
a jeżeli nie? Bądź szczera i nie rób mi nadziei, bo tego nie wytrzymam.
-Posłuchaj... Tłumaczyłam ci to już... Ten związek na początku roku to był błąd. Zauroczenie, nie kocham cię. Jeżeli tak bardzo ci zależy to przyjaźnijmy się. Poznajmy się od deski do deski. Nie chcę kończyć tej znajomości, ty pewnie też nie. To będzie chyba najlepsze wyjście.
-Dobrze, jeżeli tak chcesz. Gdzie idziemy? - odpowiedział zawiedziony.
-Może nad jeziorko?
-Jasne – potwierdził z uśmiechem.
Szli powoli, cały czas ze sobą rozmawiając. Niebo było czyste, słońce już zaszło, niedługo pojawią się gwiazdy. Zuzia lubiła takie wieczory...
Po godzinie chłopak odprowadził ją pod klatkę schodową i pocałował ją w policzek. Zuza poszła od razu do łóżka. Zasnęła, spokojna.
_________________________________________
Heej!
Przepraszam, nie było mnie tutaj dawno, to wszystko przez szkołę. Sprawdziany i pełno kartkówek, jedna wielka męka. Dziewiętnastka trochę krótka, ale na razie nie mam weny i nerwów. W moim życiu jest stabilnie, ale chu*owo... Wszystko się pierd*li. Zapraszam na moje gg 45137316.
Pozdrawiam . < 3

poniedziałek, 5 listopada 2012

18.

-Tato...- zaczęła Claire.
-Andrzej... Dzwonił... Odda nam syna, jeżeli zapłacimy pięćset tysięcy... - powiedziała załamana matka
-No chyba debila popieprzyło! Dobrze wie, że nie jestem już w Koninie i nie zarabiam tyle forsy ile wcześniej!
-Nie masz żadnych oszczędności? To przecież chodzi o Patryka...
-Może coś mam, ale z czego będziemy dalej żyć?!
-Spokojnie, coś się wymyśli, teraz najważniejszy jest on...
-Ale poczekaj... Powiedział kiedy i gdzie mamy przekazać okup?
-Powiedział, że zadzwoni jutro i wszystko powie, a pieniądze mamy dać pojutrze...
-Po pieniądze pojadę jutro, bo teraz już nie mam sił...
-Idź się połóż, odpocznij – powiedziała matka i spojrzała na zegarek. Była już dwudziesta czwarta. - Zuzia, słuchaj będzie najlepiej jak zadzwonisz do mamy, że zostajesz u nas, co ty na to?
-Nie będę się państwu na głowę pchała w takim trudnym okresie...
-Niee, Zuza! Zostań, możesz spać u mnie w pokoju, proszę... Ja kolejnej nocy sama, bez Patryka nie zniosę – powiedziała cicho Claire, żeby Anastazja nie usłyszała.
-Nie narzucasz się dziecko! Nawet o tym nie pomyślałam. Naprawdę chcę, żebyś dzisiaj
u nas spała, nie będziesz wracać teraz o tej godzinie do domu... Oszczędź mi gadania i się zgódź – dodała 
z uśmiechem kobieta.
-No dobrze, jeżeli pani tak nalega... - odpowiedziała skromnie.
Poszła za Cler do jej pokoju. Sypialnia była dość duża. Miała jasne ściany i białe meble. Dużo było tam plakatów i różnych obrazów. Łóżko było przykryte kołdrą w kolorowe paski. Widać było, że jest to pokój nastolatki...
Claire włączyła komputer. Puściła jakiś film i przyniosła z kuchni przekąski. Oglądały filmy do rana. Około dziewiątej dziewczynę zabrała do domu Anastazja. Zuzanna musiała się przebrać i umyć, więc kobieta poczekała na nią w samochodzie. Nastolatka śpieszyła się jak tylko mogła, zabrała najpotrzebniejsze rzeczy, powiedziała mamie, że dzisiaj znowu będzie u państwa Górskich, bo Patryk jeszcze się nie odnalazł. W drodze powrotnej podjechali po Kornele. W trójkę przyjechały pod posiadłość. Okazało się, że porywacz dzwonił. Umówili się razem z ojcem przy kontenerze obok starej fabryki na ulicy Okólnej, więc ojciec wyruszył, by zdobyć pieniądze na okup.
Wszystkie siedziały w salonie. Popijały herbatę. Milczały. Ta cisza była tak gęsta, że można było ją kroić nożem... Zdenerwowane wyczekiwały powrotu mężczyzny. Po pół godziny Andrzej wreszcie wrócił otwierając z hukiem drzwi, po czym rzucił na ziemię torbę, w której najprawdopodobniej były pieniądze.
-Znalazłem skur*ysyna! - krzyknął ojciec Patryka.
-Co?! - krzyknęły naraz.
-No jechałem, widziałem go przy tej starej budowie tam przy lesie...
-W tej śmierdzącej melinie trzyma naszego syna?! Jedziemy tam! - sfrustrowana kobieta niemal krzyknęła w nadmiarze emocji
-Ana, uspokój się, pojadę sam. Mam nadzieję, że przywiozę go bezpiecznie.
-Pan chyba zwariował! Jesteśmy tu po to, żeby pomóc. Jedziemy! - krzyknęła Zuzia.
-Zwariowałaś? Nie będę was narażać, wszystkie zostajecie w domu. Ja załatwię pomoc.
-No chyba, nie... Niee, Andrzej, tylko nie jego.
-No właśnie, JEGO – odpowiedział z uśmiechem...
-Nunczako? ZWARIOWAŁEŚ?! - krzyknęła matka.
-Tylko jego znam i tylko on mi w tej sytuacji pomoże. Spokojnie, nic nie zrobi. Ja o to zadbam... - powiedział pewny swego, odwrócił się na pięcie i otworzył drzwi. -A zajmij się tymi pieniędzmi, schowaj je gdzieś – dodał i wyszedł, trzaskając drzwiami.
Matka uniosła torbę z lekką trudnością i poszła z nią gdzieś na dalsze piętra.
-Myślicie, że odzyska Patryka? - spytała Kornela, której ręce drżały niemiłosiernie.
-Mój tato? Oczywiście! Jeżeli już wie, gdzie go szukać, załatwi porywacza na amen, a jak się jeszcze Nunczako w to wtrąci to będzie krwawa masakra – zaśmiała się. - Tylko miejmy nadzieję, że mój brat jeszcze... Jeszcze żyje – dokończyła szeptem.
-W to nie wątpię, że żyję. Czuję to w kościach... Trzymajmy kciuki, usiądźmy i czekajmy, bo nic innego nam na razie nie pozostało...
Zeszła Anastazja. Nie odzywały się, czekały... Minęła już dwudziesta druga, dwudziesta trzecia, wpół do północy. Usłyszeli głos z podwórka. Chrobotanie kluczy w zamku... Nagle wszedł Andrzej z Patrykiem i jakimś nieznanym mężczyzną. Kobieta i dziewczęta, aż podskoczyły z kanapy.
-Patryk! - krzyknęły i podbiegły.
-Hola, hola! Dajcie chłopakowi odetchnąć... Sporo wycierpiał... - uspokoił ojciec wszystkich. Chociaż nastolatek i tak wiedział, że ta noc nie skończy się za szybko, bo przecież musi im wszystko opowiedzieć...
-Należy im się za ten czas, który poświęciły na czekanie na mój szczęśliwy powrót – powiedział sobie 
w duchu Patryk, uśmiechając się do siebie.
__________________________________
No i kolejny rozdział... :D Szczerze to nie planowałam dzisiaj nic dodawać, ale Ola mnie ubłagała, to macie. :) Zachęcam do komentowania, oceniania, obserwowania i udostępniania gdzie się da! : * 45137316 - moje gg, zapraszam do pisania, bo mi się nudzi! :P
Pozdrawiam, żegnam i dobranoc. < 3

17.

                Otworzyły drzwi. Stał na progu. Jego spojrzenie było przepełnione lękiem. Na twarzy miał liczne zadrapania. Wszedł do domu... Zuzia zobaczyła, że na pasku gdzie wcześniej był jego pistolet, nic nie ma...
               
-Co się stało?! – zapytała zszokowana Anastazja.
                -Byłem w melinie... Okazało się, że prawie wszyscy są w Koninie. Oprócz Jerry’ego... Gdzieś zniknął i nikt nie potrafi mi powiedzieć gdzie jest.           
                -A co z twoją twarzą? – spytała małżonka.
                -Nic, nic. To przez to, że przyjęli nowych... Pełni wigoru no i się rzucili z pięściami, dopóki nie dowiedzieli się kim jestem. Nie mają prawa mnie dotknąć, ani mojej rodziny – uśmiechnął się.
                -A pistolet?! Miał pan za pasem pistolet! Gdzie on jest?! – krzyknęła Zuza.
                -Spokojnie,  spokojnie, nie mogę ci powiedzieć, ale nie krzycz już błagam, głowa mnie boli – powiedział, łapiąc się za głowę.
               
-Kochanie, chodź do łazienki. Opatrzymy twój policzek – powiedziała zdenerwowana kobieta.
               
Nastolatka usiadły na kanapie. Czekały, aż para wyjdzie. Po kilkunastu minutach wszyscy znaleźli się w salonie. Andrzej, ojciec Patryka postanowił, że przejedzie się po mieście w poszukiwaniu jakichś śladów. Kornela musiała już wracać. W domu została Claire, Anastazja i Zuzia… Nagle ktoś zadzwonił. Kobieta odebrała. Znowu ten głos, ten sam…:
                -Niech się twój mąż nie męczy, szukając nas w okolicy to i tak nic nie da. Nie znajdzie nic – mężczyzna w słuchawce zaśmiał się bezczelnie. – Oddam wam chłopaka pojutrze za pięćset tysiaków. Jutro dam znać, gdzie przekażecie okup… - odłożył słuchawkę. Kobiecie trzęsły się ręce. Była pewna, że pod koniec rozmowy usłyszała krzyk swojego syna…
                -Co powiedział?! Odda nam go?! – krzyknęły obie dziewczyny...
                -Taak, za pięćset tysięcy...
                -Słucham? Przecież nie mamy tyle... – szepnęła zmartwiona Claire.
                -Pod koniec słyszałam krzyk Patryka… –powiedziała markotnie.  Dziewczyny totalnie zaskoczyła ta wiadomość. To znaczy, że on nie tylko go więzi, ale tez męczy, maltretuje i torturuje...             

Do domu wszedł Andrzej. Kobieta nie wiedziała jak mu powiedzieć o rozmowie z porywaczem. Stała naprzeciw, wpatrując się w mężczyzną. Język utknął jej w gardle. On wiedział, że cos się musiało stać… Bo przecież wszystkie stały w salonie z wytrzeszczonymi oczami...
                -Co jest? – spytał. Żadna nie potrafiła wydusić z siebie słowa...
____________________________________________________
Przepraszam, wiem, że miałam dodać rozdział wczoraj wieczorem, ale za dużo się działo... Po raz kolejny dziękuję mojemu kochanemu Ziutkowi za pomoc. < 3 Zachęcam do pisania na moje gg - 45137316. :)
Pozdrawiam. : ***

niedziela, 4 listopada 2012

16.

Siedziała do późna w domu państwa Górskich. Czekali na jakąś wiadomość od porywaczy. Kornela musiała wyjść wcześniej. Nikt jednak nie dzwonił w sprawie okupu. Matka Patryka odwiozła Zuzię o dwudziestej drugiej do domu... Weszła po cichu do mieszkania. Zamknęła drzwi na klucz, zabrała sok z kuchni i poszła do sypialni. Zmęczona zrobiła lekcje i weszła na facebook’a... Po chwili jednak wyłączyła stronę. Za to włączyła muzykę, podłączyła słuchawki... Tej nocy nawet się nie kładła do łóżka i tak wiedziała, że nie zmruży oka, dopóki jej przyjaciel nie będzie bezpieczny, w domu. Siedziała tak aż do czwartej nad ranem. Cały czas słuchała muzyki... Postanowiła, że nie pójdzie dzisiaj do szkoły. W tym stanie?A co gorsza bez Patryka? To nie miało najmniejszego sensu...
Matka nawet nie zwróciła uwagi na to, że jej córka była w domu. Zuzia w końcu wyszła z domu. Poszła do państwa Górskich. Pomyślała, że ich wesprze. Po pół godziny spaceru znalazła się przed ich drzwiami, zapukała. Otworzyła jej matka Patryka. Zaprosiła dziewczynę do środka. Okazało się, że Kornela też nie poszła do domu. Siedziała na kanapie w salonie naprzeciwko pana Górskiego.
-Dzień dobry... Postanowiłam przyjść. Chciałam pomóc. I porozmawiać... - powiedziała w kierunku mężczyzny.
-Taak, taak. Siadaj dziecko... - odpowiedział szeptem.
-Może zaczniemy od początku. Miał pan jakiś wrogów w tej szajce?
-Wiedziałem, że nie powinienem takim małolatom jak wy o wszystkim mówić. Zaczniecie się przejmować, a do tego obiecałem sobie, że TUTAJ nikt o tym się nie dowie... Miałem jakichś tam wrogów w gangu. Nawet kilku...
-Przynajmniej dzięki temu wiemy na czym wszyscy stoimy. Nikomu nie sypniemy – powiedziała Kornela. Zuza zauważyła, że jej koleżance drżą ręce. Nie spała tej nocy, miała okropne wory pod oczami...
-I nie sądzi pan, że to mógł być któryś z nich?
-Możliwe, ale po co? Jeżeli dałem sobie już spokój z gangiem. Odszedłem. To po co by mnie mieli szukać? A co gorsza porywać mojego syna?
-To zapewne zemsta. A może wyrzucił pan kogoś, a teraz się mści? Najlepiej by było gdyby pan wrócił do Konina... - zaczęła Zuzanna. Przerwała jej matka:
-Dziewczyno! Opamiętaj się! Mój mąż nigdzie nie jedzie! A co gorsza do Konina! Zastanów się nad tym co mówisz w moim domu!
-Anastazja! Daj jej dokończyć! - krzyknął mąż.
-No właśnie... Może po prostu pan tam pojedzie. Rozezna się czy wszyscy pana koledzy są na miejscu, bo jeżeli tak to to jest grubsza sprawa – powiedziała nastolatka patrząc z wyrzutem na kobietę.
-Wiesz co? To nie jest taki głupi pomysł... Ja się przejadę, a wy tu zostaniecie i będziecie czekać na jakiś znak od porywacza... Dobrze? - spojrzał na swoją żonę.
-Ehhh, jeżeli nie ma innego wyjścia? Jedź i to czym prędzej... - powiedziała szeptem...
Pan Górski przebrał się w czarny garnitur. Zuza dałaby sobie rękę uciąć, że zauważyła pistolet za pasem, kiedy mężczyzna poprawiał marynarkę. Wyszedł bez słowa do samochodu...
-Przepraszam, że tak na ciebie krzyknęłam, ale nie chcę stracić nikogo z rodziny przez ten cały pieprzony gang – powiedziała pani Anastazja do Zuzi.
-Nie ma sprawy. Rozumiem, ale wiem, że pani mąż wróci bez żadnych nawet najmniejszych zadrapań. A co najważniejsze – z jakimiś informacjami o porywaczach...
-Miejmy nadzieję – odpowiedziała i usiadła obok dziewczyn na kanapie. - Rozgośćcie się, tam jest kuchnia, co już wiecie. Zróbcie sobie herbaty, a jeżeli jesteście głodne to lodówka jest pełna – żadna z nastolatek nie wstały. W trójkę siedziały tak, aż do czasu powrotu Claire. Dziewczyna zrobiła wszystkim herbaty, a jej matka opowiedziała jej, gdzie jest pan Górski. Nastolatka usiadła z nimi. Czekały tak, aż do wieczora, kiedy usłyszały, że do garażu wjeżdża samochód. Wszystkie się zerwały i stanęły przy drzwiach... Żadna nie miała odwagi otworzyć drzwi i zobaczyć w jakim stanie wrócił ojciec Patryka...
 _________________________
Heej! Rozdział planowałam na wczoraj w nocy, albo dzisiaj z samego rana... Niestety siedziałam do późna i nic nie wymyśliłam, przez co obudziłam się dość późno, ale coś wyskrobałam... Mam nadzieję, że się spodoba. :) Zachęcam do pisania do mnie na moje gg - 45137316. : >
Dedykacja dla mojego siostera i dla M... :) Dzięki, że jesteście...: )
Buziaki! : 33

ZAPRASZAM NA GG!

Możecie się mnie zapytać o wszystko, zawsze postaram się doradzić. Opinie na temat bloga też mile widziane - GG 45137316

sobota, 3 listopada 2012

15.

Niedziele spędziła w domu. Miała bliższe i dłuższe spotkanie z muzyką i książkami. Problemy zaczęły się w poniedziałek. Wyszła do szkoły jak zwykle, ze słuchawkami w uszach. Nie chciało się jej czekać przed szkołą na Kornele. Poszła prosto pod klasę języka polskiego. Pod czternastkę. Za dziesięć minut przyszła przyjaciółka. W szkole była prawie cała pierwsza a, ale brakowało jednego ucznia. Patryka. Dziewczyny zaczęły się martwić, nie opuścił żadnej lekcji odkąd przyszedł do tej szkoły.
-Może jest chory, nie przejmujmy się na zapas – powiedziała Korni.
-Niee, wszystko było z nim w porządku. Coś się musiało stać, ja to czuję...
Lekcja zaczęła się, chociaż Zuzanna nawet nie zwracała uwagi na to co mówiła nauczycielka. Ciągle martwiła się o przyjaciela. Najgorsze było to, że nikt nie dowiedział się gdzie mieszka chłopak, a ich wychowawczyni nie może udzielić takich informacji. Po lekcjach Zuzia siedziała z Kornelą na schodach. Do szkoły weszło małżeństwo w średnim wieku, byli strasznie zdenerwowani, i szybko pobiegli pod pokój nauczycielski. Zuza poszła wraz z koleżanką zobaczyć co się dzieje. Okazało się, że byli to rodzice Patryka. Ojciec w ciemnym garniturze. Miał ciemne włosy, wąsy i bródkę, a matka była wysoką blondynką. Ubrana była w bardzo elegancki zestaw, a perłowa bransoletka dodawała uroku całemu strojowi. Dorośli rozmawiali z wychowawczynią. Zuza i Korni podeszły. Zuzia cała zdenerwowana zapytała się kobiety:
-Przepraszam bardzo, ale czy coś się stało Patrykowi? Jesteśmy jego koleżankami z klasy
i strasznie się o niego martwimy.
-Och dziewczynki... Nasz syn normalnie wyszedł dzisiaj z domu do szkoły. Byliśmy pewni, że spokojnie trafi, więc go dzisiaj nie podwoziliśmy. Nie całą godzinę temu zadzwonił u nas telefon. Odebrałam, a ktoś ciężkim, męskim głosem powiedział, że porwano naszego syna i, że o reszcie dowiemy się niedługo...
-Słucham?! Patryka?! Naszego Patryka?! - zapytała zaskoczona Kornela.
-Taak, nawet nie wiemy kto to mógł być. Przyjechaliśmy specjalnie do szkoły, żeby się dowiedzieć, czy nie było go tutaj.
-Niee, też się o niego martwiłyśmy od rana...
-Wiecie co, jeżeli tak to wygląda, to może pojedziecie z nami do domu... Chcielibyśmy porozmawiać – zaproponował zmartwiony ojciec chłopaka.
-Możemy, i tak nam się nigdzie nie śpieszy, nie Zuzia?
-No niee, możemy jechać.
-To do widzenia – odpowiedzieli wszyscy nauczycielce, która cały czas przysłuchiwała się tej rozmowie. Zeszli na dół, przed szkołę i wsiedli do samochodu. Jechali przez dziesięć minut
w ogóle się nie odzywając. Wszyscy martwili się co mogło się stać nastolatkowi i czy to nie jest przypadkiem jakiś głupi żart.
-Może zaraz wyskoczy jakiś gościu z kamerą i wytłumaczy, że to był dowcip – myślała Zuza.
Dojechali. Dom był przepiękny. Duży, z garażem, można było zauważyć, że na tyle znajduję się ogród. Wszyscy weszli do budynku. Przedpokój był w kolorze khaki, podłoga była wykafelkowana. Dalej znajdowała się jaskrawo zielona kuchnia i szary salon.
-I co? Macie go? - ze schodów zbiegła dziewczyna w wieku Korneli i Zuzi.
-Nie, nie było go w ogóle w szkole – odpowiedziała matka.
-Cześć, jestem Claire... - przywitała się.
-Ja Zuzia, a to Kornela. Jesteś siostrą Patryka?
-Taak.
-Nie wspominał, że ma siostrę... - szepnęła Korni.
-Nigdy za dużo o mnie nie mówi.
-Dziewczyny może usiądziemy w salonie, Cler idź zrobić wszystkim herbatę – powiedział ojciec. Córka poszła do kuchni. Dziewczyny usiadły ciasno na sofie.
-Bardzo mi przykro z powodu Patryka, to musi być dla państwa straszna sytuacja. Ledwo się przeprowadzić do innego miasta, a tu ktoś porywa syna – powiedziała szeptem Kornela, rodzice spojrzeli na siebie, znacząco.
-Jeżeli naprawdę byłyście blisko z Patrykiem musicie o czymś wiedzieć – powiedział mężczyzna. - Przeprowadziliśmy się tutaj, bo... No, bo w Koninie należałem do mafii. Zajmowaliśmy się brudną robotą. Napady, rabunki i zabójstwa... Ale nawróciłem się. Ważniejsza była dla mnie rodzina. I dlatego zamieszkaliśmy tutaj, wcześniej dostawaliśmy różne groźby, głuche telefony. Mieliśmy nadzieję, że  wszystko się zmieni, ale chyba ktoś nas odnalazł. A nie możemy pójść z tym na policję, przecież nie stanę na komendzie i nie powiem: ,,Przepraszam bardzo, jestem z gangu Konińskiego, przyjechałem tutaj i porwali mi syna dla okupu”. Znowu muszę radzić sobie sam. Tylko nie patrzcie na mnie jak na zbrodniarza. Zmieniłem się. Uwierzcie – dokończył i spojrzał na gości. Nastolatki były oniemiałe. Totalnie zaskoczone.
-Jasne, że pomożemy. Chodzi przecież o Patryka... - powiedziała Zuza, spojrzała na wszystkich. Wszyscy byli bladzi... Wiedziała, że muszą odzyskać chłopaka.
-Nie oddamy go bez walki – pomyślała...
__________________________________
No i kolejny rozdział za nami. Dla większości z was pewnie 14 rozdział wydawał się końcem... To dopiero początek. :D Z dedykacją dla Ziuty i dla mojej siostry, która ma tak samo zrytą banię jak ja.. :D Zachęcam do pisania na gg na nr. 45137316 . : ) Komentujcie, wpadajcie i udostępniajcie. Kolejny rozdział ukaże się albo dzisiaj - późno wieczorem, albo jutro rano. Pozdrawiam i przesyłam gorące buziole ! : *

piątek, 2 listopada 2012

Gadu - Gadu.

Strasznie mi się nudzi, więc po raz kolejny zachęcam do pisania do mnie na gg  45137316 . :D
Pozdrawiam. :)

14.

            Rozpoczął się weekend. Sobota była słoneczna i ciepła. Dziewczyna obudziła się późno. Wstała z łóżka o czternastej. Poszła do kuchni, czekał już tam na nią obiad, który szybko zjadła, bo była strasznie głodna.
            Kiedy skończyła wróciła do sypialni i włączyła swojego laptopa. Napisała do Korneli. Umówiły się na spotkanie na boisku szkolnym. Nastolatka zaprosiła też Patryka. Puściła głośno muzykę i wzięła do ręki książkę ,,Pamiętnik Narkomanki”. Kochała styl pani Basi. Widziała w niej autorytet. Oczywiście z tych starszych lat...
            Zadzwonił jej telefon. Dostała wiadomość od Korni. Spotkała już Patryka. Napisała, że będą za piętnaście minut. Zuzia zerwała się. Przygotowała się do wyjścia. W końcu pobiegła. Przyjaciele siedzieli już na ławce. Dziewczyna przywitała się. Siedzieli tak na boisku przez dobrą godzinę. Rozmawiali. W końcu Patryk zaczął delikatny temat:
            -Zuz, słuchaj... Bo tak się zastanawiałem... Co ty masz zamiar dalej zrobić?
            -W jakim sensie?
            -No ogólnie... Z Łukaszem i Michałem? No chyba nie masz zamiaru dalej tego ciągnąć, tak?
            -Ehhh... Ostatnio nad tym myślałam... Michał? Michała kochałam, a może byłam zauroczona? Ogólnie nie chcę z nim już być. A Łukasz? Łukasza też nie kocham, luuubie go bardzo, ale wiem, że to długo nie wytrzyma. Nie będę sama siebie krzywdzić przez to, że on chce ze mną być. Kornela wiem, że to twój brat, ale ja jestem twoją przyjaciółką, taak? Zmieńmy temat. Sama zadecyduję co mam zrobić.
            -Jak chcesz, ale się zastanów – doradził Patryk.
            -Taak, a moim bratem się nie przejmuj, jakoś to zniesie – powiedziała z uśmiechem dziewczyna. – Poczekaj, jeżeli chcesz to możemy to załatwić teraz, napisze do niego.
            -Ok, lepiej, żebym to miała za sobą.
            Słońce raziło nastolatków w oczy. Była wspaniała pogoda jak na jesień. Liście na drzewach miały przeróżne kolory. Zuzia lubiła tą porę roku. Nawet bardzo.
            -Hahahaha, Zuza zdziwisz się, ale Łukasz przyjdzie z Michałem.
            -Słucham?
            -No tak, napisał, że są na rampie na Osiedlu i że zaraz będą.
            -Okej? Od kiedy to oni się razem zadają?
            -Coś mi się wydaję, że od naszej rozmowy w szkole... – szepnął Patryk. Milczeli. Przez cały czas.
            Przyszli. Michał i Łukasz. Przywitali się.
            -Kto coś od nas chciał? – zapytał drugi.
            -Ja. Możemy porozmawiać na osobności?
            -Ekhmm? Okeej - odeszli kawałek. Dziewczyna prawie szeptem powiedziała:
            -No, bo wiesz... Dzisiaj w końcu doszłam do wniosku, że nie ma sensu tego wszystkiego ciągnąć... Nie kocham cię, możemy się kumplować, ale do siebie nie pasujemy. Przepraszam. Znajdziesz kogoś kto będzie ciebie wart... – dokończyła, patrząc się na swoje stopy.
            -Zuziu, mówiłem, że cię kocham. To prawda... No, ale nie będę cię do czegokolwiek zmuszać. Starałem się, żeby było pomiędzy nami wszystko dobrze, ale jeżeli chcesz to zakończyć, to ja chyba nie mam nic do gadania. Ale mam pytanie. Mam nadzieje, że po rozstaniu nie masz zamiaru być z Michałem? 
            -Niee. Nie kocham go. To było zauroczenie. Już nie chcę z nim być...
            -To dobrze. Dobra, może chodź do nich, bo coś czuję, że starają się wyłapać nasze każde słowo – powiedział chłopak ze śmiechem. Udawanym, ale ważne, że chociaż starał zachować pozory. Zuzia puściła oczko Korneli dając jej znak, że wszystko jest okej.
            -Wiecie co? Może wszyscy razem się gdzieś przejdziemy, co? – zaproponował Patryk.
            -Ale, że tak w piątkę? Spoko – odpowiedział za wszystkich Michał.
            Zuzia została w tyle z przyjacielem. Musiała wszystko mu przekazać. Ruszyli w stronę miasta. Słońce chowało się coraz bardziej za horyzont, liście ruszały się delikatnie na koronach drzew. Dziewczyna zrozumiała, że teraz będą dla niej najważniejsi przyjaciele. Nie chce tracić czasu na jakieś krótkotrwałe związki, bez celu. Szli tak śmiejąc się wspólnie. Ten dzień dla Zuzy był jednym z najwspanialszych w jej dość krótkim życiu.
______________________________
Siema, siema! No i już 14. :D Jestem coraz bardziej wkręcona w historię Zuzi. Mam nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział. Komentujcie, wpadajcie oraz rozpowszechniajcie tego bloga w miarę możliwości. Będę baardzo wdzięczna. Dzisiaj już raczej nic sie nie pojawi. Następne rozdziały jutro. < 3
Pozdrawiam i zapraszam na moje gg 45137316. Zawsze chętnie popiszę, pomogę i doradzę. : * < 3

13.

Przez najbliższe dwa tygodnie nie rozmawiała ani z Michałem ani z Łukaszem. Nie odpisywała na ich wielokrotne wiadomości, a kiedy przychodzili prosiła matkę, żeby powiedziała, że śpi i że nie może wyjść. Jakoś przeżyła ten czas bez chłopaków. Całymi popołudniami siedziała z Patrykiem u siebie w domu, czasami odwiedziła ich Kornela. Przez ten okres poznała się bliżej z Patrykiem, zaprzyjaźnili się. Mówili sobie najskrytsze sekrety. Dla nas wszystkich zaskoczeniem na pewno będzie piątek, kiedy w szkole do Michała podszedł Łukasz:
-Ejj, koleś, wiem, że ty i Zuza to przeszłość, ale może pomógłbyś mi pogadać z Patrykiem? Wiem, że ci nadal na niej zależy, tak samo jak mi. Musimy wiedzieć o co chodzi z tym gościem.
-Spoko, też miałem do ciebie o to zagadać, to chodź najlepiej teraz, bo jest długa, niee?
-Wporzo – odpowiedział Łukasz. Ruszyli na dół. Znaleźli Patryka na schodach. Siedział razem z Kornelą.
-Ejj siora, możesz nas na chwilę zostawić samych, musimy z nim pogadać...
-Jak zwykle ja muszę ci schodzić z drogi kochany braciszku? - zapytała rozwścieczona Korni.
-Weź nie narzekaj i spadaj stąd – rzucił, a dziewczyna wstała cała czerwona, rzuciła groźne spojrzenie na chłopaka i poszła na górę; pod klasę.
-No witaj chłopaku! - zaczął Michał. - Przyszliśmy z tobą pogadać.
-Taak, no bo zauważyliśmy, że odkąd przyjechałeś to kleisz się do Zuzi, a nam to jak widzisz nie odpowiada. Więc chcieliśmy znać twoje zamiary co do mojej dziewczyny,a jego byłej..
-Dobra, dobra. Wiem o co wam biega. Zrozumcie. Mi się Zuzia nie podoba, fajna z niej dziewczyna, ale no powiedzmy, że ja tak na nią nie patrze jak wy...
-Co to znaczy, że nie patrzysz jak my? - zapytał z ciekawością Michał... Patryk rozglądnął się dookoła czy nikt ich nie podsłuchuje...
-No, bo wiecie... Ale obiecujecie, że zachowamy tą rozmowę dla siebie, taak? - chłopacy przytaknęli. -No, bo jestem gejem... Podobają mi się faceci.
-Hahahaha, jaja sobie robisz, nie koleś? - zapytał Łukasz cały czerwony.
-Nie wiem czemu się śmiejesz... Widać jaki jesteś tolerancyjny.
-Nie no, bez przesady... Po prostu nas lekko zaskoczyłeś, byliśmy o ciebie zazdrośni, a tu taki psikus – zaśmiał się Michał.
-No więc, nie macie o co się bać. Z drugiej strony dobrze wam radzę, jeżeli chcecie ją odzyskać, a bynajmniej jeden z was to postarajcie się. Ty Michał nie bądź taki wredny i za przeproszeniem arogancki, a Łukasz nie rządź się nią jakby była twoją własnością, bo wiecie dużo ze sobą gadamy. Mam nadzieję, że mogę na was liczyć, co do dochowania tajemnicy?
-Taak, nie ma sprawy koleś, dzięki za pomoc i spotykaj się jak chcesz nadal z Zuzą – stwierdził Łukasz.
-Taak, on ma rację – dorzucił Michał. Zadzwonił dzwonek, rozpierzchli się pod klasy. Patryk rozmawiał z Zuzanną i Kornelą na lekcji. Oczywiście Korni powiedziała koleżance, że odbyła się pomiędzy jej chłopakiem, byłym i przyjacielem rozmowa. Na szczęście obie nie wiedziały na jaki temat, a sam Patryk obiecał, że nic nie powie. Tak było lepiej...
Po szkole, na placu przed gimnazjum podeszli do Zuzi, Michał i Łukasz. Przeprosili ją i błagali o przebaczenie. Dziewczyna zaskoczona powiedziała, że się zastanowi. Patryk pokazał ukradkiem chłopakom kciuk uniesiony w górę. Oboje pomyśleli to samo. ,, Będzie dobrze”. Najwidoczniej nie łączy ich tylko miłość do tej samej dziewczyny, ale też wspólne myślenie. Od tej chwili ich relacje były lepsze. O wiele lepsze. Bo przecież wiele wydarzeń tworzy przeróżne więzy ludzkie. Najwyraźniej dążenie do odkrycia prawdy o Patryku jest jednym z takich wydarzeń...
____________________________________
Może nie jest to tak długi rozdział jaki bym chciała no, ale ważne, że jest. < 3 Dzisiaj powinien pojawić się kolejny, ale najprawdopodobniej wieczorem, jak chcecie się czegoś dowiedzieć to piszcie na gg 45137316.
Nadal zachęcam do komentowania i rozpowszechnianiu tego blogspota. Chciałam podziękować Ziutkowi, kochanemu krejzolowi, który zawsze pomoże coś wykombinować, oraz wiernym czytelniczkom i czytelnikom za czytanie i odwiedzanie tego bloga od samego początku. Gdyby nie wy, to na pewno mnie tutaj by nie było. :) Pozdrawiam serdecznie i przesyłam gorące buziaki. < 3

czwartek, 1 listopada 2012

12.

Dzisiaj w szkole pokłóciła się z Łukaszem. Przed lekcjami poprosił ją o rozmowę:
-Co wczoraj robiłaś z tym nowym gościem?!
-Boże. Poprosił, żebym go oprowadziła po mieście, bo jest nowy. Nic wielkiego. Do tego miałam wczoraj popołudnie wolne, bo nie byliśmy umówieni, więc o co drzesz japę, kochanie? - spytała z ironicznym uśmiechem. Łukasz nieźle już grał jej na nerwach...
-No tak, ale jeżeli nie jesteśmy już umówieni to nie musisz od razu wychodzić na randki z innymi debilami, tak?
-To nie była randka. Poprosił mnie o spacer. Nic więcej. Weź na wstrzymanie, okej? Mam dość, jesteś taki... zaborczy? Rządzisz mną jakbym była twoją własnością, a na szczęście nie jestem i nie będę.
-Tego nie powiedziałem. Myślisz, że nie widzę, że nadal kochasz Michała, a teraz ten debil przylepia się do ciebie.
-Daruj sobie. Michał to przeszłość, a Patryk to przyjaciel, zrozum.
-Mam dość. Na razie muszę iść. Nara.
-Idź i nie wracaj.
W dziewczynie, aż się gotowało. Była na swojego chłopaka wściekła. Lekcje minęły dość szybko. Większość czasu spędziła z Kornelą i Patrykiem. Po szkole zaprosiła ich do siebie... Okazało się, że do kolegi podszedł w szkole Michał z zapytaniem czemu zadaje się z dziwką. Dziewczyna nie wierzyła własnym uszom, choć wiedziała, że może zaufać prawdomównemu chłopakowi. Przed osiemnastą przeszli się do parku. Kolejny raz spotkali tam byłego Zuzy. Podeszła do niego, była zdenerwowana. Uderzyła go w twarz. I krzyczała:
-Co ty sobie dupku wyobrażasz?! Będziesz do mnie przychodził, wszystko będzie pomiędzy nami pięknie i cudownie, a w szkole będziesz mnie wyzywał od dziwek, o co to to nie. Nie marz sobie, kocie. Wypieprzaj z mojego życia i więcej się nie pojawiaj. Jak chcesz udawać macho przed kolegami, to mnie uderz, albo wyzwij teraz, kiedy jestem przy tobie, a nie za plecami, bo zachowałeś się jak totalny cwel!
-Hahahaha, myślałem, że chcesz wszystko naprawić, ale ty jednak spotykasz się z coraz większą liczbą chłopaków. Twoje życie, twoja sprawa, ale nie proś potem żebym do ciebie wrócił.
-Jesteś pierdolnięty. Nie prosiłam i nie będę prosić. Nara – powiedziała i kopnęła go z całej siły w krocze.
Patryk i Kornelia byli totalnie zaskoczeni, całą tą sytuacją.
-Z tobą to lepiej nie zadzierać – powiedział z uśmiechem chłopak kiedy usiedli na ławkę. Korni potwierdziła ruchem głowy. Siedzieli , a kiedy do Patryka zadzwonił ojciec musieli wracać. Dziewczyna przyszła do domu. Otworzyła laptopa i usiadła z nim na łóżku. Dostała wiadomość od Łukasza. Przepraszał za wszystko, ale dziewczyna nie chciała mu przebaczyć. Bynajmniej na razie... Zrobiła zadanie, przeczytała kilkanaście stron ,,Pamiętnika Narkomanki” i poszła spać. Nie wierzyła, żeby dzisiaj przyszedł do niej Michał, a jeżeli nawet to nawet by się tym nie przejęła. Na razie daruje sobie chłopaków. Ma zajebistych przyjaciół, tyle jej wystarczy.
_______________________________________
Wiem, że krótki, ale mam nadzieję, że się spodoba. :) Jutro dodam dłuższe, może... : * Pozdrawiam i nadal zachęcam do komentowania i rozsławiania tego blogspota, byłabym baaaaaaaardzo wdzięczna. :] Zapraszam do pisania na moje gg. 45137316 : ))

11.

Rano zeszła z łóżka z trudem, była strasznie zmęczona. Przygotowała się do szkoły. Za oknem świeciło słońce, a gałęzie drzew poruszały się przez wiatr. Zaspana poszła coś zjeść do kuchni. Wyszła do szkoły, uderzyła ją fala zimna. Szła powoli. Nie zwracała uwagi na otaczający ją krajobraz. Wkroczyła do szkoły i poszła prosto pod klasę. Nikogo nie spotkała po drodze. Usiadła. Podłączyła do telefonu słuchawki... Było za piętnaście dziewiąta. Do Zuzi dołączyła Kornela z bratem. Dziewczyna postanowiła nie mówić chłopakowi nic o wczorajszym spotkaniu z Michałem. Przywitali się. Łukasz usiadł obok dziewczyny, przytulił ją i spojrzał na nią.
-Zuza? Co ci jest? Spałaś cos dzisiaj?
-Łukasz, nie przejmuj się. Po prostu za późno poszłam spać, to wszystko... – powiedziała stanowczo... Przez cały czas siedzieli w milczeniu. Zadzwonił dzwonek. Klasa zebrała się pod drzwiami. Przyszła nauczycielka matematyki. Kilka minut po dzwonku nagle ktoś zapukał do drzwi. Wszedł do klasy młody chłopak, blondyn.
-Dzień dobry. Przepraszam, ale nie umiałem znaleźć klasy, jestem tutaj nowy. Zapisano mnie do pierwszej a, to tu?
-Ah taak, wychowawczyni poinformowała mnie, tak, tak to tutaj, znajdź sobie miejsce.
-Boże, jaki on jest piękny! – szepnęła Kornela do Zuzy.
-Co, kto? A on... Normalny, nie ma nic w nim nadzwyczajnego...
-Słucham? Co się z tobą dzisiaj dzieje? – zapytała zaskoczona koleżanka. Zuzia sama nie wiedziała. Ciągle miała w głowie Michała.
-To co może przedstawisz się klasie, co ? – zagadnęła nauczycielka.
-Jasne, jestem Patryk Górski, przyjechałem z Konina.
-No dobrze, dobrze. Siadaj , wyciągnij potrzebne rzeczy skup się na lekcji – powiedziała z uśmiechem pani Kalert.
Po lekcji cała klasa wyszła na przerwę. Ruszyli schodami w górę. Teraz lekcja języka niemieckiego. Do Zuzanny podszedł od razu nowy chłopak :
-Hej, miło mi, Patryk jestem – powiedział wystawiając rękę.
-Cześć, cześć, Zuza jestem – odpowiedziała, prawie nie zwracając na chłopaka uwagi. Ciągle myślała Michale, którego dzisiaj chyba nie było w szkole. Za to Kornelia przez wszystkie następne lekcje wzdychała do Patryka. Po szkole Zuzia wróciła bez słowa do domu. Dzisiaj prawie wcale nie gadała z Łukaszem. Nie wiedziała co się z nią dzieję. To wszystko przez to spotkanie. W domu nikogo nie było. Poszła do pokoju odrobić pracę domową. Później weszła na facebook’a. Oczywiście napisał do niej Michał, jakby ona nie miała nic lepszego do roboty.
-Cześć. Nie było mnie dzisiaj w szkole. Chciałem cie przeprosić za tą wczorajszą wizytę. Teraz to wszystko musi być dla cb bardzo trudne. Naprawdę przepraszam, lepiej bd jak nie bd się ze sobą spotykać ani zadawać. Oboje zapomnimy. :)
Nawet nie odpisała. Nie miała siły. Zobaczyła, że Patryk zaprosił ją do znajomych. Przyjęła. Napisał do niej:
-Hej! Słuchaj mam wielką prośbę.
-Cześć, taak ?
-No bo ja się niedawno przeprowadziłem i nie wiem gdzie co jest. Jesteś może chętna na mały spacerek po mieście?
-To nie głupi pomysł... Musze się wyrwać z domu... To może spotkamy się w parku, co ?
-Okej, przynajmniej wiem gdzie jest .. :D
-Heh, dobra. To bądź za pół godziny na miejscu, ja spadam. Pa. :)
-Paa. :)

Przebrała się, zabrała telefon i wyszła z domu. Ruszyła szybkim krokiem do parku. I znowu przy palu siedział Michał z kumplami. Kolejny raz popijał piwo. Zuzia przeszła przed nimi w kierunku Ruin Zamku, które znajdowały się w parku. Chłopak spojrzał na nastolatkę, ale nie odezwał się. Mieli przecież udawać, że się nie znają. Patryk już siedział na ławce. Przywitał się z koleżanką. Przytulili się serdecznie.
-Cześć, no to co chodźmy, oprowadzę cie po naszym mieście – powiedziała z uśmiechem. Oboje ruszyli. Nastolatka pokazywała mu różne miejsca. Kawiarenki, sklepy, supermarkety, fajne miejscówki. Spędzili razem na mieście prawie dwie godziny. W końcu dziewczyna wpadła na pomysł...
-Patryk, ja dzisiaj mam chyba wolną chatę, co ty na to, żeby u mnie posiedzieć, bo się robi coraz zimniej?

-Dzięki za zaproszenie, chętnie.
-No to idziemy.
Ruszyli we dwójkę do domu nastolatki. Rozmawiali, śmiali się. Niestety to się zmieniło kiedy zobaczyli, że pod klatką Zuzi siedzi Łukasz.
-O siema. Czekałem na ciebie... - powiedział.
-Hej, hej. Byliśmy z Patrykiem na mieście. Co chcesz?
-Już nic... Nie będę WAM przeszkadzał. Już się zbieram. Pa – odpowiedział, popatrzył z pogardą na chłopaka i poszedł.
-On już mnie powoli denerwuje. Mam własne życie, nie będę z nim spędzała każdej minuty.
-No tak, powinien to zrozumieć.
-Dobra, mam go gdzieś. Chodź, chodź – powiedziała i oboje weszli do klatki.



-Ten co był przed blokiem to twój chłopak? - zapytał się Patryk, siedząc w pokoju dziewczyny i popijając sok.
-Aa taak, od kilku dni. Łukasz – odpowiedziała z uśmiechem.
-Często się tak kłócicie?
-Zdarza się, ale to chyba normalne w związku.
-Taak, tak , zupełnie normalne...
Rozmawiali cały wieczór, aż do dwudziestej trzeciej. Zuzia włączyła laptopa. Chłopak siedział na jej łóżku. Na facebook'u czekała na nią nowa wiadomość od Michała:
-Jestem tam gdzie wczoraj w nocy, chodź.
-Patryk, możemy na chwilę wyjść na klatkę, hmm? Ktoś tam na mnie czeka.
-No jak chcesz, ja się i tak niedługo będę zbierał.
Oboje wyszli, na schodach siedział Michał.
-Cześć, czego chcesz, bo wiesz u mnie jest Patryk i nie mam za bardzo czasu – powiedziała, a chłopak odwrócił się.
-Chciałem pogadać, ale jak jest u ciebie on, to nie będę przeszkadzał.
-No ja mam nadzieję, myślałam, że pamiętasz własną wiadomość do mnie. Lepiej się jej trzymajmy – odpowiedziała, puściła mu oczko i wróciła do domu z kolegą.
-Wiesz co Zuzia coś czuję, że ci już przeszkadzam, zaraz moi rodzice będą dzwonić, ja spadam, do jutra. Paa – powiedział i przytulił ją.
-Okej,okeej, tylko czekaj, aż on wyjdzie z klatki – spojrzała. Michał właśnie wstał ze schodów i powoli kierował się do wyjścia. W końcu wyszedł i zatrzasnął za sobą drzwi z takim impetem, że nastolatka przestraszyła się, że może z nich wylecieć szyba.
-Dobra, to leć już, żebyś nie dostał kary. Paa – pomachała mu.
Po wyjściu Patryka wróciła do swojego pokoju. Polubiła tego nowego. Jako kolegę oczywiście. Przebrała się do piżamy, włączyła jakiś film na laptopie i położyła się do łóżka. Chwilę później zasnęła...
____________________________________
 No więc kolejny rozdział za nami. Poznajecie w nim Patryka, który was jeszcze wielokrotnie zaskoczy. Ja z tego miejsca chciałabym podziękować mojej Miśce. Ziutek, dzięki za pomoc i wenę . < 3
Postaram się dzisiaj coś jeszcze dodać, ale to zależy od mojego dostępu do kompa. Dziękuję za opinię, staram się popełniać coraz mniej błędów. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Zachęcam do dalszego komentowania i zaglądania. Byłabym wdzięczna gdyby ktoś pomógł mi w promowaniu tego blogspota. :) Rozsyłaniu linka , czy cokolwiek. Pozdrawiam. Możecie do mnie pisać na gg 45137316 .

poniedziałek, 29 października 2012

10.

Zuzia wstała wcześnie rano. Postanowiła, że pójdzie dzisiaj do szkoły. Już czuła się dobrze. Spakowała wszystko do torby i wzięła kąpiel. Wysuszyła włosy i ubrała się. Poszła ze swoimi rzeczami do kuchni. Chciała jeszcze coś zjeść. Przygotowała sobie płatki,które szybko wpałaszowała. Była już gotowa do wyjścia. Przejrzała się jeszcze w lustrze, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyła. Stała tam Kornela i Łukasz.
-Ooo . Heej ! - krzyknęła zaskoczona.
-Cześć Zuzia, idziesz dzisiaj do szkoły ? - zapytała Kornela.
-Tak, tak , właśnie miałam wychodzić. To co idziemy?
-Jaasne – powiedział chłopak. Podszedł do niej i pocałował ją. Wyszli w trójkę. Nastolatka zamknęła drzwi z trzaskiem kluczy. Łukasz złapał ją za rękę. Dziewczyna spojrzała na niego
z uśmiechem.
-No gołąbeczki, idziemy! - pośpieszała ich Kornela.
Zuzia cały czas myślała o Łukaszu. Zastanawiała się czy na pewno dobrze zrobiła. Jest teraz szczęśliwa, ale czy on będzie szczęśliwy , jeżeli to się zepsuje? Nie chcę się obwiniać. Na razie jest to co jest, nie ma zamiaru martwić się o przyszłość, ani wspominać przeszłości.
Weszli do gimnazjum. Przy oknie stał Michał, tym razem bez obstawy. Stała obok niego jakaś mało znacząca drugoklasistka. Zuzia nie mogła ominąć takiej szansy. Trzymała nadal Łukasza za rękę, pocałowała go tak namiętnie jak tylko mogła. Pocałunek był naprawdę przyjemny. Po dłuższej chwili kiedy ich usta się oderwały Zuza nie wierzyła własnym oczom. Michał właśnie przytulał i całował tą drugoklasistkę, która obok niego stała.
-Chodź kochanie, usiądziemy hmm? - zaproponował Łukasz, rozumiejąc całą sytuację. -Kornela, mogłabyś już iść pod dwójkę hmm ? Zostaw nas samych co?
-Okej ?
-Łukasz. Dziękuję, naprawdę – szepnęła Zuzia.
-Chodź, chodź. Usiądziemy – powiedział i usiedli dokładnie obok Michała. Zaczęli się przytulać, dziewczyna oparła głowę na ramieniu chłopaka. Trzymali się za ręce. Łukasz dotykał jej włosów. Cały czas Zuza zastanawiała się do czego ma to wszystko doprowadzić? Żeby co? Żeby Łukasz był przez chwilę szczęśliwy, a dzięki temu dziewczyna może utrzeć nosa byłemu? Czy to ma sens? Czy to nie jest może błędne koło? Całowali się , nie mogli przestać. Uczniowie którzy wchodzili do szkoły, albo po prostu przechodzili, gapili się na nich. W końcu zadzwonił dzwonek dziewczyna wyrwała się z uścisku chłopaka i podbiegła do klasy na parterze. Każdą przerwę spędzała z chłopakiem na schodach. A Michał ? Stał , stał i patrzył się na nich.
Po szkole Zuzia zaniosła plecak do domu i poszła z Łukaszem na spacer do parku. Dziewczyna nie zdziwiła się kiedy zobaczyła, że przy placu siedział jej były ze swoją bandą. Nastolatka usiadła w jak najbardziej widocznym miejscu. Chciała jeszcze pognębić nastolatka. Łukasz korzystał z okazji. Całował i przytulał Zuzę. Prawił jej komplementy i mówił czułe słówka. Siedzieli tak przez ponad półtora godziny. W końcu dziewczynie zrobiło się zimno. Zawiał silny wiatr, a ciemne chmury zasłoniły słońce i pokryły całe niebo. Wyszli z parku cały czas trzymając się za rękę i przytulając. Michał natomiast był cały czas rozkojarzony. Nie odrywał od nich wzroku. Prawie nie rozmawiał z kumplami.
Kiedy para wyszła z parku i szła chodnikiem, Zuzia oderwała się od Łukasza.
-Ojacie – powiedziała z zachwytu.
-Hmm? - zapytał chłopak
-Widziałeś minę Michała ?
-Hahaha, taak . Zuzia, ale czy my wszystko musimy robić nazłość jemu? To się staję powoli nudne...
-Jejku , rozumiem. Przepraszam. Już nie musimy. Dzięki za pomoc – powiedziała i dotknęła jego nosa.
Wiał coraz silniejszy wiatr, trzymali się za ręce. Po jakiś dwudziestu minutach stali przed klatką dziewczyny. Pocałowali się na pożegnanie. Zuza weszła do mieszkania. Była cała w skowronkach. Przekąsiła coś w kuchni i położyła się w swoim pokoju. Ze zmęczenia aż zasnęła.
Las. Ciemny las. Wichura. Gałęzie odrywają się od koron drzew. A ona biegnie, krzyczy. Nagle zza krzaku wyskoczył na nią... Michał ! Pociągnął ją w bok. Nagle spadł potężny konar. W miejscu gdzie przed chwilą stała dziewczyna.
Obudziła się, cała zlana potem.
-Boże! Jak dobrze, że to był tylko sen... Ufff – powiedziała do siebie. Wstała z łóżka i wzięła laptopa. Zajrzała na facebook'a. Od razu napisał do niej Michał:
-Hej! Co robisz?
-Siedzę w domu. A co cię to za przeproszeniem obchodzi?
-Mam prośbę .. :D Bo wiesz, ja teraz siedzę właśnie na twojej klatce schodowej. Mogłabyś wyjść ? Ale po cichu, żebyś nikogo nie obudziła. Sama zobacz, która jest godzina.
-Hahahaha, jaja sb robisz, nie ? :)
-No ja pierdole. :) Jaaasne. No weź wyjdź, siedzę, zimno mi , dupa mi marznie. XD ^^
-Czekaj …
Dziewczyna odruchowo spojrzała na zegarek. Była 23.35 . Postanowiła zaryzykować. Ubrała jakąś ciepłą bluzę i papcie. W pokoju schowała swoje ubrania pod kołdrę, żeby wyglądało jakby spała. Tak na wszelki wypadek... Po cichu wymknęła się z mieszkania. Nie wierzyła własnym oczom kiedy zobaczyła, że Michał siedzi na schodach.
-Co ty tu robisz? - zapytała, oburzona, ale w głębi duszy cieszyła się, że ma okazję z nim porozmawiać.
-Przyszedłem jak widać. Nudziło mi się, chciałem pogadać.
-Ohohoho , to coś nowego. Rozmawiasz z małolatami?
-Z tobą zawsze – odpowiedział , a dziewczyna czuła jak czerwienią się jej policzka.
-Hahahahaha, udał ci się żart. A tak na serio to po co się przybłąkałeś? Żeby się pośmiać ze mnie i Łukasza, niee ?
-Wcale nie. Ładna z was para – odpowiedział z uśmiechem. - Siądź obok mnie, hmm ?
-Jak chcesz – usiadła cała podniecona.
-Chciałem pogadać o tym co zdarzyło się na drugi dzień po tej bójce. W parku. No ta nasza kłótnia. To zerwanie...
-Słucham?
-No, bo to było jedno wielkie nieporozumienie. Wiem, nie powinienem rzucać się z pięściami na tego cymbała, ale nie potrafiłem. Byłem po uszy w tobie zakochany. To zerwanie to też błąd.
-No ja uważam inaczej. Kochałeś , już nie kochasz. Było minęło. Ja mam teraz Łukasza, a ty jakąś drugoklasistkę. Fajnie było z tobą spędzić czas, ale to koniec.
-No w tym problem, że nie. Nadal cię kocham. Tęsknię, jak głupi. Dzisiaj jak widziałem was w parku byłem wściekły. Miałem już tam podejść, ale kumple mnie powstrzymali. Nie chcieli żebym zrobił z siebie debila. Nie jestem z tą drugoklasistką. Ty pocałowałaś Łukasza, chciałem, żebyś poczuła tą zazdrość co ja. Więc przykleiłem się do koleżanki. Później jej wszystko wytłumaczyłem. Przyszedłem, bo chciałem, żebyś zrozumiała, że chcę nam dać drugą szansę. Zacznijmy od początku. Proszę, nie wytrzymam tej tęsknoty za twoim dotykiem. Za twoim zapachem , za twoim głosem – powoli zbliżył się do niej. Pocałował ją delikatnie w jej ciepłe usta. Zuzia nie broniła się.
-Więc? - zapytał kiedy się od niej oderwał.
-Michał. Posłuchaj. Wiem, że będę tego żałować, co teraz powiem, ale zraniłeś mnie. Potraktowałeś jak jakąś szmatę, a Łukasz? Łukasz był przy mnie. Pomógł , wsparł. Nie zostawił mnie jak ty. Kocham go, nie mówię, że ciebie nie, ale zrozum, nie chcę mu tego zrobić. Przez ten twój błąd już raczej nie będziemy ze sobą. Musisz to jakoś wytrzymać. Przepraszam – rozpłakała się i przytuliła go. On spojrzał w jej głębokie, szkliste oczy. Pocałował delikatnie.
-Dobrze, to jest w końcu twoja decyzja. Ja już będę się zbierać. Dobranoc. Pamiętaj o naszej rozmowie – powiedział prawie szeptem , musnął wargami jej policzka , wstał i odszedł. Odszedł w tą ciemną, zimną noc. 
-Odszedł na zawsze - pomyślała. Nastolatka zapłakana wróciła do domu. Nie spała tej nocy.  Nad ranem zdrzemnęła się na dwie godziny, żeby przetrwać jako tako ten dzień w szkole.
___________________________________

Hej , heeej ! No i następny rozdział za nami. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu .. ^^ Jeżeli przez te 3 czy 2 dni będę dodawać rzadziej wpisy, to zrozumcie, szkoła .. -,-'
Choć postaram się to nadrobić w dłuuugi weekend. < 3
No i jeszcze jedno , dziękuję za wysoką oglądalność. 
Zachęcam do komentowania . :) Pozdrawiam i dobranoc . : ***